Modlitwa o Cud

Wydaje się, że modlitwa o cud to zaprzeczenie prawdziwego znaczenia modlitwy, ponieważ modlimy się zwykle o to, co ma znaczenie – o zbawienie, o zdrowie, o miłość, o wydostanie się z kłopotów, a także o cele mniejsze, jak pożywienie, pieniądze, dach nad głową. Cud przy tym wydaje się czymś niewartym świeczki, jako że sam cud nigdy nie jest celem sam w sobie. Cud jest zawsze środkiem i w zależności od tego, na co będzie on ukierunkowany, może być dobry albo zły – przydatny albo próżny – zbawczy albo zgubny. Po co więc mielibyśmy prosić o coś, co samo w sobie nie ma żadnej wartości?

Mówimy jednak jeszcze o innym znaczeniu cudu. Cud to także wszystko to, co przekracza własne wyobrażenia.

W tym przypadku mamy do czynienia z cudem codzienności albo cudem niespodziewanego dobra. Mówimy cud na różne przejawy nadzwyczajności w naszej codzienności. Tutaj rozpoznanie cudowności zależy od własnego postrzegania rzeczywistości. Dla jednej osoby cudem może być to, że każdego ranka budzi się rano i ma chęć do życia. Dla innej osoby takie budzenie się i chęć będzie czymś bez znaczenia – ot zwykła proza życia. Dla jednej osoby cudem będzie spotkanie z drugą osobą i usłyszenie od niej pozdrowienia. Inna zaś osoba przechodzi wobec tego obojętnie – nie widzi, nie dostrzega, nie odczuwa – słowa i postawy nie mają dla niej znaczenia. Tutaj doświadczanie cudowności jest także zależne od własnych oczekiwań. Doświadczamy cudowności tym bardziej, im mniej spodziewamy się czegokolwiek. Dlatego też osoba nie spodziewająca się niczego, doświadcza cudu na każdym kroku i całe jej życie jest cudem – doświadczaniem nieoczekiwanych zalewów dobra.

Możemy więc mówić cud o pewnej nadzwyczajności w zwyczajności, ale ta nadzwyczajność jest zależna od sposobu postrzegania. Nie mówimy tutaj o jakimś teologicznym określeniu nadprzyrodzoności i znaczeniu cudu w duchowości, ale o cudzie w codzienności. Odnosimy się do tego, co się wydarza. Jeśli więc cud widzimy jako nadzwyczajność zależną od sposobu postrzegania, to jest też cud zależny od osoby postrzegającej. Zrozumienie tego ma również znaczenie w zanoszeniu modlitw o cud.

W takich modlitwach, cud nie jest celem sam w sobie. Zrozumieć należy, że jest on tylko środkiem i to środkiem, który zamierzamy wykorzystać w dojściu do dobra. Nie modlimy się nigdy o rzeczy niepotrzebne, ani o pomnożenie własnych korzyści, ale o rzeczywiste dobro, tzn. takie dobro, w którym osobiście odnosimy korzyść i w którym przynosimy także korzyść innym. Nie szukamy w tym nadzwyczajności po to, aby zadziwiać, chociaż cud dla zadziwiania też może być uzasadniony, jeśli zadziwienie ma na celu poruszenie widza i przemianę jego serca ku dobru. Prosimy o nadzwyczajność, ale nie dla ujrzenia nadzwyczajności, a dla odniesienia pożytku w zwyczajności.

Podstawowe cuda o jakie możemy prosić to cud przemiany serca dla kogoś o złym nastawieniu do życia; cud miłości dla kogoś, komu jej brak – np. dla osoby samotnej albo dla osoby oziębłej, nienawidzącej świata i ludzi; cud uzdrowienia dla chorego; cud wytrzymałości w cierpieniach dla kogoś, kto się z czymś boryka; cud ukończenia pracy dla osoby pracującej; cud radości dla osoby smutnej; cud dostatku dla osoby biednej i cuda wszelkich cnót dla wszystkich, którym czegoś brak.

Są jeszcze cuda zadziwiające – znaki nadprzyrodzonej mocy. One nie powinny być przedmiotem szczególnych próśb i modlitw, ponieważ takie rozwinięcie mocy jest zawsze darem zstępującym z wysoka i nie otrzymuje się go bez odpowiedniego usposobienia do wykonania cudu. Można się modlić o rozwinięcie miłości, tak aby stać się gotowym na otrzymanie takiego daru, ale nie jest odpowiednie, aby się modlić o to, czym nie jesteśmy w stanie właściwie się posłużyć.

Właściwa modlitwa o cud to modlitwa wykraczająca ponad wyobrażenia – spodziewanie się niespodziewanego – otworzenie drzwi dla nadzwyczajności – otwarcie się na to, czego nie jesteśmy w stanie osobiście pojąć. Taka modlitwa nie wymaga pełni nadziei, ale zaledwie jej odrobiny. Taka modlitwa może być rozwinięta nawet w beznadziejności, kiedy nie widać żadnych możliwości. Dlatego ten rodzaj modlitwy powinien być szczególnie pamiętany i stosowany przez osoby znajdujące się w ciężkim położeniu.

Kiedy traci się nadzieję, nie chce się żyć, nie widać wyjścia, można wskrzesić tę małą iskrę, że stanie się cud, jeśli o niego poprosimy. My osobiście możemy nie widzieć możliwości, ale wystarczy odrobina wiary, że jest Ktoś, kto potrafi widzieć więcej – Moc ponad nami, która potrafi zaradzić naszym trudnościom, aby nas z nich wyprowadzić. Kim ten Ktoś czy Coś jest, zależy już od osoby postrzegającej, doświadczającej – nie ma to większego znaczenia w samej modlitwie. Dla jednych będzie to Bóg i Miłość, dla innych Przyjaciel i Rozum, dla jeszcze innych może to być zupełnie co innego. Rzecz w tym, aby widzieć pewną niewyobrażalną możliwość przemiany zastanej sytuacji. Przyjęcie możliwości cudu jest pierwszą modlitwą o cud i zaczątkiem dokonującej się zmiany.

Rozpoznawajmy nadzwyczajność w zwyczajności
i napełniajmy się nadzieją możliwości
przejawienia się nadzwyczajności
w naszej skromnej codzienności.
Tak!

Dodaj komentarz